Wartość kobiety

  • Beata Kozłowska-Woda
  • 2018-09-08
Temat ciała, a głównie jego wagi to niemal obowiązkowy punkt dyskusji między kobietami w każdym wieku. Martwimy się wszystkim, co związane z naszą powierzchownością, ale głównie swoimi kształtami – zbyt bujnymi lub zbyt lichymi według nas. Potrafimy wiele czasu poświęcić na wspólne narzekania, bo najlepiej „dołować się” w towarzystwie. Najczęściej jednak urządzamy sobie regularne sesje autoagresji w pojedynkę, wtedy, kiedy nikt nie widzi naszej rozpaczy. Dziś artykuł o nas i naszej samoocenie.

CZYM SKORUPKA ZA MŁODU…

Nie przez przypadek ilustracją do tekstu jest rysunek Rockwella – piewcy amerykańskiej kultury patriarchalnej. Obrazek doskonale pokazuje mechanizm wkręcania się – zaledwie dziewczynek – w turbiny wyniszczającej machiny służącej sprowadzaniu kobiet jedynie do funkcji ciała.
Bo chyba wszyscy się zgodzimy, że dzieci nie rodzą się z tezą, że warte miłości i szacunku są jedynie kobiety o wymiarach… (i tu pada odpowiednia numeracja). Wpływ na nasze myślenie ma po pierwsze dom rodzinny, po drugie najbliższe środowisko, po trzecie szeroko pojęta obyczajowość i co najważniejsze – my sami! Na obyczajowość mamy średni wpływ – no chyba, że sami zainicjujemy modne zjawiska. Na najbliższe środowisko spory – bo zawsze możemy dobrać sobie inne towarzystwo lub wpływać na nie. Na rodzinę jako dzieci – przeważnie niewielki, ale już jako dorośli -ogromy. Ale całkowity wpływ mamy na siebie i swoje myślenie o sobie. I z tego trzeba przede wszystkim korzystać!

OPINIA TO JESZCZE NIE DYKTAT

W swoim życiu spotkałam się z różnymi przekonaniami. Już jako dziewczynka wiedziałam, że wrogiem numer jeden kobiety są włosy – wszędzie gdzie się pojawią, trzeba je wytępić, omijając oczywiście głowę.  Gdy zaczynałam pracę, jedna z koleżanek całkiem poważnie stwierdziła: ”o poziomie kobiety świadczy jej fryzura”. Jakiś czas później usłyszałam inną kobietę, która doradzała drugiej: „wartość kobiety poznaje się po jej butach”. Ostatnio słyszę, że bez zrobionych paznokci (tzw. hybryd) nie ma się po co pokazywać w towarzystwie, bo to oznaka braku klasy… O tym, że jakakolwiek fałdka tłuszczu jest wrogiem śmiertelnym każdej kobiety w każdym wieku wiem już niemal od kołyski, przy której pewnie w niedalekiej przyszłości matki będą nuciły przed snem tabele kalorii lub zasady stosowania diet…:)

Tendencje światowe w biznesie „zdrowie i uroda” są bezlitosne dla kobiet. Dziś normą staje się botoks, pompowane usta, biusty, pupy itd. Coraz powszechniejsze stają się operacje plastyczne korygujące wszystko, co odstaje od obecnie wyznaczonej normy piękna. Przodująca w chirurgii plastycznej Ameryka Południowa, prócz wyżej wspomnianych zabiegów, niemal rutynowo wykonuje operacje poprawiające wygląd narządów rozrodczych! Tam, i w dorównującej jej w powszechności zabiegów Azji, promesy na operacje chirurgii plastycznej otrzymują dzieci w prezencie na komunię świętą czy inne ważne kulturowo okazje…

Wiem, że środowisko ma duży wpływ na nas, że boimy się odrzucenia i braku akceptacji. Ale czy poddając się dyktatowi mody i ich ofiar, czyli tych wszystkich osób, które nie potrafią samodzielnie myśleć, będziemy wolni i szczęśliwi? Czy pogoń za trendami i spełnianiem życzeń samozwańczych „kreatur mody” lub szefów marketingu i sprzedaży danych firm związanych z biznesem modowym da nam poczucie wartości i zapewni szacunek do siebie? Odpowiem z całą odpowiedzialnością – NIE, to droga donikąd – ślepa i zawsze zakończona rozczarowaniem.

CZY KOBIETA JEST JESZCZE CZŁOWIEKIEM?

Jestem kobietą, szanuję kobiety i życzę im jak najlepiej. Dlatego martwi mnie to, co robimy sobie – jak bardzo odbieramy sobie godność. Żeby było jasne, nie jestem przeciwniczką radości, jaka płynie z poczucia kobiecości! Zachęcam jednak do dbania o siebie i swoje zdrowie nie ze względu na kogoś czy na coś, ale z rozsądnej potrzeby bycia zadbaną i z chęci dobrego samopoczucia we własnym ciele.

Ponadto apeluję, żeby nie skupiać się jedynie na powierzchowności. ZADBANA KOBIETA, TO ZADBANY CZŁOWIEK WE WSZYSTKICH PRZEJAWACH JEGO CZŁOWIECZEŃSTWA. Prócz ciała mamy przecież jeszcze ducha i intelekt, a o tym tak wiele z nas zapomina, starając się usilnie spełnić wyśrubowane normy dotyczące wyglądu.
Wiem, że świat jest od wieków niesprawiedliwy, a czasem nieżyczliwy dla kobiet (w kontekście miejsca kobiety w świecie), ale nie przykładajmy same rąk do tego, że nie szanuje się nas za naszą pracę, różnorakie zdolności oraz walory duchowe i intelektualne. Doceniajmy siebie, swoje córki, przyjaciółki, matki i babki za ich przymioty osobiste, a nie jedynie za urodę, która jest tylko chwilowym przywilejem…

Pielęgnujmy z większym zapałem swoje poczucie wartości, którego prawie każdej z nas brak, a nie godzinami paznokcie! Uczmy się dystansu do szaleństwa współczesnego świata, zamiast gonić za jego chorymi wymogami w ciągłym poczuciu winy i braku akceptacji dla siebie. Bądźmy dla siebie dobre i życzliwe!
Trzymam kciuki za nasz rozsądek, dystans i sympatię do siebie! Bo w tym tkwi prawdziwa moc! Pozdrawiam serdecznie wszystkie kobiety i mężczyzn, którzy widzą w nas coś/kogoś więcej niż tylko ciało.

Jeśli potrzebujesz wsparcia, skontaktuj się ze mną:http://kozlowskaterapia.pl/kontakt/ – tu znajdziesz wszystkie namiary.