Przytulanie – skarb na wyciągnięcie ramion

  • Beata Kozłowska-Woda
  • 2017-11-14

Niedawno przeczytałam, że w Polsce otwarto pierwszą „przytularnię” – miejsce do profesjonalnego (bez podtekstów erotycznych) przytulania. Pomysł na pierwszy rzut oka co najmniej dyskusyjny, bo przecież tulenie jest – jak się wydaje – tak naturalne i ogólnodostępne, że płacenie za nie to ekscentryzm w czystej postaci. Czy na pewno?

Jak jest

Nie da się ukryć, że dzisiejszy świat prócz nadmiaru ofert handlowych cierpi na szereg deficytów. Jednym z nich jest chociażby poczucie osamotnienia. Ludzkość skupiła się na dumnie brzmiącym, choć niewiele znaczącym, rozwoju cywilizacyjnym, a zapomniała o zwykłej bliskości międzyludzkiej. To nie tak, że przestaliśmy doceniać relacje – niemal każdy z nas sytuuje miłość i przyjaźń na pierwszym miejscu prywatnej listy wartości. To po prostu proza życia… Pośpiech współczesnego świata, skupienie na „strategicznych” celach, zadaniach do natychmiastowego wykonania, deadline`ach i na realizacji mniej lub bardziej ambitnych punktów z własnego kalendarza spowodowały, że niezauważalnym stało się to, co jest  w zasięgu ręki i co z pozoru nie wymaga starań, np. rytuał przytulania.

To wspaniale, gdy w codziennym pędzie znajdujemy czas na przytulanie, gdy wyczuwamy, że nasz partner, dziecko, przyjaciel, dobry kolega lub my sami potrzebujemy serdecznego uścisku drugiej życzliwej osoby. Nie jest to niestety powszechne zachowanie. Wiedzą o tym najlepiej osoby, które w swojej pracy zawodowej nawiązują  bliskie relacje z drugą osobą, choćby poprzez dotyk, np. kosmetyczki, masażyści, fryzjerzy, fizjoterapeuci, lekarze. Ludzie łakną dotyku, bo brakuje go im na co dzień, niezależnie od tego, czy mają rodziny czy żyją samotnie.

Pożytki z przytulania

Dlaczego dotyk jest tak ważny, a przytulanie zbawienne? Bo to element tak silnie wpisany w ludzkie potrzeby, że z powodu jego braku chorujemy. I nieważne, kogo przytulamy – ukochaną osobę czy znajomego –  ważne, że jest to uścisk szczery i za obopólnym przyzwoleniem. Żeby być wiarygodną, przytoczę kilka argumentów za.

Pożytki dla psyche
  • Przytulanie to umiejętność otwarcia się na drugiego człowieka. Nie na darmo mówimy o „przyjmowaniu kogoś z otwartymi ramionami”, czyli z radością, chętnie i szczerze. Osoba, którą obejmujemy czuje się akceptowana taka, jaka jest, a to przecież ogromna wartość.
  • Tulenie jest też manifestacją uczuć wynikających z bliskości relacji z drugim człowiekiem: miłości (do partnera i rodziny), przyjaźni czy koleżeństwa. Jesteśmy wtedy zazwyczaj rozanieleni, pełni czułości, wdzięczności lub co najmniej pozytywnych intencji i takiegoż stosunku do świata.
  • Uściski dają także poczucie przynależności do jakiejś grupy społecznej – i niezależnie jak dużej lub małej skali jest ta zbiorowość. Najważniejsze, że jest , bo dzięki temu nie jest się samemu, a to bardzo istotne dla tak typowo stadnych stworzeń jak homo sapiens. 🙂
  • Gest przytulania wiąże się również z zaspokojeniem potrzeby bezpieczeństwa. Ludzie w chwilach trwogi, nawet obcy sobie, obejmują się, bo dzięki temu czują się bezpieczniej. Mówimy zresztą, że „we dwoje raźniej”, bo jest na kogo liczyć, bo ma się poczucie, że ramię, które obejmuje jest ramieniem, na którym można się w razie czego wesprzeć, a nawet iść ramię w ramię przez świat z większa odwagą i pewnością siebie. To spora ulga…
  • Gdy jesteśmy w czyichś objęciach, mamy też świetną okazję, by zarazem brać i dawać, czyli manifestować w ten sposób zdrową, proporcjonalną i równoważną relację, dzięki której obie strony mogą czuć się spełnione i jako ci, którzy ofiarowują coś od siebie i jako ci, którzy są obdarowywani.
  • Na końcu tej listy dodałabym jeszcze, że to piękny gest pojednania – przeprosiny i przyjęcie ich – to wyraz zgody wpływający na poczucie harmonii wewnętrznej.
Pożytki dla some

Ciało też ma się czym cieszyć, gdy myślimy o przytulaniu. Gdy tulimy się do siebie, odwiązujemy worki z oksytocyną(hormonem miłości) i endorfinami (hormonem szczęścia).  Pewnie dlatego odczuwamy zmniejszenie bólu fizycznego i redukcję stresu– czego wyrazem jest niekiedy wzdychanie w czyichś objęciach.
Uściski ponadto dotleniają nam serce, obniżają i normują ciśnienie tętnicze krwi oraz wzmacniają układ odpornościowy. Mało tego, dzięki wzajemnej wymianie pozytywnej energii poprawiamy swój stan psychiczny, czego objawem może być poczucie lekkości, radości, a nawet szczęścia. 🙂

***Niedowiarków lub zainteresowanych dowodami zapraszam do bibliotek – znajdziecie tam wiele rzetelnych badań na ten temat.

Jeżeli to takie dobre, to dlaczego tak rzadko to robimy?

Prócz wcześniej wspomnianego pośpiechu w życiu codziennym, dodałabym jeszcze jeden zasadniczy powód, czyli lęk. Gdy myślę o lęku w tym kontekście, przychodzi mi do głowy strach przed odrzuceniem, przed posądzeniem o niepopularną dziś (zwłaszcza u mężczyzn) „miękkość”, uczuciowość lub tkliwość. Być może to także obawa przed samym dotykiem – wspomnieniem jakiejś przeszłej krzywdy, posądzeniem o naruszenie granic, wyzwoleniem silnie skrywanych emocji, czy w końcu lęk przed wyzwoleniem nowych emocji, zwłaszcza, gdy wcześniej zbudowaliśmy sobie szczelny pancerz antyemocjonalny.

Obserwując nasze społeczeństwo, myślę sobie, że generalnie jesteśmy niedokochani,  niedopieszczeni i niedotuleni. Czy zatem jest sens istnienia płatnych punków przytulania, o których pisałam na wstępie? Nie jestem pewna. Ale gdyby się dłużej zastanowić, sądzę, że jeśli ktoś nie ma sposobności, żeby się do kogoś przytulić, nie zaszkodzi potraktować takiej usługi, jak każdej innej prozdrowotnej, chociażby takiej jak masaż czy akupresura.
Abstrahując od tego typu dylematów, życzę wszystkim jak najwięcej okazji do przytulania. A od siebie dodam: ściskam Was wszystkich serdecznie! 🙂

Ilustracja: Gustav Klimt „Rodzina”