Gdy ktoś bliski odchodzi

  • Beata Kozłowska-Woda
  • 2018-04-16

Żałoba kojarzy się zazwyczaj ze śmiercią drugiej osoby. Ale z punktu widzenia psychologii, dotyczy także trwałych rozstań z naszymi partnerami czy przyjaciółmi, zwłaszcza gdy związki te były silne i długotrwałe.

CO SIĘ Z NAMI DZIEJE?

Gdy kogoś tracimy, mamy poczucie, że umiera jakaś cząstka w nas i znika jakaś część naszego świata. Im bliższa i ważniejsza dla nas to relacja, tym trudniej dojść do siebie po takiej stracie. Czasem, głównie na początku, możemy mieć poczucie, że nie zdołamy nigdy się otrząsnąć i znaleźć siły do życia, zwłaszcza radosnego. Strata powoduje, że niejednokrotnie nasza rzeczywistość kurczy się do tego jednego tematu. Mamy poczucie, że nie stać nas na jakikolwiek wysiłek, że żaden inny temat nie jest wart uwagi. To naturalna reakcja, ale ważne jest, żeby niepotrzebnie nie przedłużać czasu rozpaczy – żeby nie zapadać się w apatii, nie izolować, lecz pozwolić sobie na przeżywanie wszystkich etapów żałoby.
Pamiętajmy, że nie ma uniwersalnego przepisu na temat tego, jak powinniśmy się prawidłowo zachowywać w czasie żałoby i jak długo ma ona trwać. Wszystko zależy od nas samych – od naszej sytuacji życiowej, stanu psychicznego, poziomu świadomości i cech osobowości. Dlatego kontaktujmy się z samymi sobą, obserwujmy siebie, zamiast starać się sprostać jakimś narzuconym wymogom i oczekiwaniom – zwłaszcza tym dotyczącym czasu żałoby i sposobu jej uzewnętrzniania.

JAK „ZDROWO” PRZEŻYĆ ŻAŁOBĘ

Celem ostatecznym procesu żałoby jest akceptacja sytuacji. Jednak zanim dojdzie się do tego etapu, czeka nas niekiedy długa droga (czasem nawet trwająca rok). Warto zatem dać sobie czas na przeżywanie straty, warto też otworzyć się na mądre cudze wsparcie.

I FAZA: ZAPRZECZENIE

To moment niekiedy gwałtownych i silnych emocji – czas buntu, kiedy nie chcemy przyjąć do wiadomości straty lub jesteśmy stratą przytłoczeni. Możemy czuć złość, gniew, a nawet wściekłość. Możemy odczuwać niesprawiedliwość. Uczucia te mogą być skierowane do jakichś konkretnych osób, np. lekarzy, którym nie udało się uratować bliskiego, do naszych bliskich, ale też do losu, Boga, a czasem do siebie, gdy wydaje się nam, że nie zrobiliśmy wszystkiego, co można było zrobić… Wraz z wyczerpaniem tych bardzo energetycznych uczuć przychodzi spokojniejszy żal, smutek i poczucie bezsilności, a nawet silnej rozpaczy. W tym czasie warto dać upust naszym łzom, skargom, lamentom.

II FAZA: TARGOWANIE SIĘ

Kolejny etap to takie jakby powtórne niedowierzanie – tak jakby umysł chciał upewnić się, czy to na pewno prawda. To ważny czas, bo można w nim przeżyć to, czego nie przeżyliśmy w pełni, gdy blokowaliśmy emocje w poprzednim etapie, ale to także czas wstępnej racjonalizacji i układania sobie wszystkiego w głowie. A może lepiej powiedzieć, że to także czas mierzenia się z faktem, że życie toczy się dalej i warto dopuszczać do głowy nowy ład, który będziemy powoli sobie stwarzać? Na tym etapie to zaledwie przebłyski myśli o układaniu sobie życia, bo zazwyczaj jeszcze nie jesteśmy gotowi do pełnego pogodzenia się ze stratą. Na tym etapie, w przypadku, gdy jest to odejście osoby, a nie śmierć, może się nawet pojawić pokusa „ratowania na siłę” relacji, która przestała już istnieć…
To istotny czas w żałobie również z tego względu, że możemy odeprzeć wyrzuty sumienia, gdyby się pojawiły, przygotowując się do zgody nie tylko z sytuacją, ale z samymi sobą w tej sytuacji.

III FAZA: AKCEPTACJA

I w końcu akceptacja, czyli pogodzenie się z sytuacją. To czas, kiedy odbudowujemy własną siłę i w dojrzały sposób przyjmujemy do wiadomości, że śmierć (czy też rozstanie) jest elementem życia. To zgoda na to, że cierpienie doświadcza każdego z nas, niezależnie od tego, jak żyjemy i jacy jesteśmy. To akceptacja faktu zmienności w życiu i przemijalności. Dzięki tym doświadczeniom i przemyśleniom dojrzewamy jako ludzie oraz wzmacniamy się wewnętrznie, dlatego dobrze jest także i na tym etapie dać sobie czas na refleksję prowadzącą do spokoju i wewnętrznego wyciszenia.

KONSEKWENCJE NIEPRZEŻYTEJ ŻAŁOBY

Wszyscy znamy mądrość życiową: CZAS LECZY RANY. Nie na darmo przekazujemy sobie to zdanie z pokolenia na pokolenia. Każda rana potrzebuje czasu i uwagi, bo ta, która nie jest należycie opatrzona i pielęgnowana, zaropieje i z pewnością odezwie się później, czasem w postaci poważnej dolegliwości.
Tak właśnie jest z żałobą. Niektórzy boją się okazać własną bezsilność i rozpacz, dlatego starają się uciec od tych emocji. Dzieje się to na różne sposoby – jedni wypierają temat i nie przyjmują do wiadomości zaistniałych faktów, żyjąc w jakiejś przez siebie stworzonej „alternatywnej” rzeczywistości, inni wpadają w szaleńcze tempo działań dnia codziennego, które ma odepchnąć myślenie i emocje. Jeszcze inni zawieszają się na jakimś etapie żałoby, celebrując i przeciągając w nieskończoność jakiś stan emocjonalny – np. apatię, gniew przeradzający się w agresję, stany lękowe związane z poczuciem osamotnienia czy też wyrzuty sumienia oraz obwinianie się.  To bardzo niebezpieczne, bo takie zatrzymanie się z dużym prawdopodobieństwem może spowodować różnego rodzaju choroby – i psychiczne, i fizyczne – począwszy od bezsenności, różnego rodzaju bólów i problemów somatycznych aż po choroby nowotworowe.

Zatem żałoby nie należy blokować, skracać, przerywać ani nadmiernie wydłużać. Warto świadomie słuchać siebie, swojego ciała i na ile jest to w danym momencie możliwe, coraz częściej kontaktować się ze światem zewnętrznym, wracając do niego.

JAK WSPIERAĆ OSOBĘ W ŻAŁOBIE

Przede wszystkim delikatnie, z taktem oraz z szacunkiem dla jej uczuć i cech osobowych. Wsparcie w żałobie to tak naprawdę towarzyszenie i otwartość na potrzeby osoby, która cierpi z powodu straty. Nie obawiajmy się zapytać, czego ten ktoś potrzebuje w danym momencie. Czasem może wystarczyć rozmowa, słuchanie lub wspólne milczenie, a czasem obejmowanie czy też pomoc w załatwieniu jakichś spraw.
Pytajmy, ale nie forsujmy naszych pomysłów na to, jak ktoś powinien według nas postępować i co dla niego będzie najlepsze. Błędem jest perswadowanie innym naszych prawd, które mogą być całkiem nieadekwatne do tego, co ktoś w danym momencie przeżywa i na co jest gotowy. Przeżywanie straty to bardzo indywidualna sprawa, dlatego metody, które u jednego się sprawdziły, niekoniecznie sprawdzą się w innym przypadku.

Reagujmy śmielej (choć nie na siłę), wtedy gdy osoba w żałobie zasklepia się w bólu, zamyka na świat i emocje. W takiej sytuacji możemy delikatnie zachęcać do wyrażania uczuć, choćby w formie pisemnej, jeśli dana osoba nie potrafi inaczej. Można zaproponować wspólny spacer, wyjazd czy w późniejszym czasie rozrywkę, która pozwoli na powolne odzyskiwanie radości. Zawsze pamiętajmy, aby pomysł był akceptowany przez cierpiącego, a nie był naszą presją.

POLECAM

Mój tekst jest jedynie szkicem mówiącym o żałobie. Jeśli potrzebujecie więcej informacji, zachęcam do lektury książki, która przez wiele autorytetów jest uznawana za najlepsze opracowanie na temat żałoby i umierania – to tekst Elisabeth Kübler-Ross pt. „Rozmowy o śmierci i umieraniu”. Inną, bardziej dostępną w Polsce pozycją jest: „Możesz odejść, bo cię kocham. O śmierci, pożegnaniu i życie po stracie” autorstwa Renaty Arendt-Dziurdzikowskiej.

Zachęcam do lektury, a w razie potrzeby do wsparcia terapeutycznego.

Ilustracja: James Archer, Dog mourning its little master