Dajmy sobie żyć!

  • Beata Kozłowska-Woda
  • 2018-07-27

Doświadczanie to ogromnie cenna rzecz w naszym życiu. Nie tylko wpływa na naszą wiedzę i umiejętności, ale przede wszystkim na poczucie własnej wartości i budowanie silnej i klarownej tożsamości.
Wbrew naszym obawom i być może przekonaniom, doświadczanie – jeśli nie jest ono ucieczką przed czymś, chęcią zagłuszenia czegoś w sobie lub reperowania własnej wartości – jest zdrowe i bardzo dla nas korzystne.


Oto cała lista dowodów:

  • BUDUJE NASZĄ MOC, POCZUCIE SPRAWCZOŚCI I NIEZALEŻNOŚCI

Samodzielne decyzje i działania niewątpliwie powodują, że czujemy swoją sprawczość. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby podejmować różnego rodzaju wyzwania. Dzięki temu nabieramy przekonania, że dajemy radę w różnych sprawach, że potrafimy wiele zrobić, że jesteśmy kompetentni, samodzielni, a w pewnych sferach samowystarczalni. To niewątpliwie wpływa na nasze zadowolenie z siebie, bo czujemy się silni, zaradni, a nawet w niektórych obszarach bardzo zdolni.

  • UCZY ODPORNOŚCI NA NIEPOWODZENIA W ŻYCIU

Jeśli eksperymentujemy i działamy, to na pewno także doświadczamy niepowodzeń. I bardzo dobrze! Bo właśnie nasze upadki i gafy są naszą szkołą mądrości i odporności. Dzięki temu akceptujemy fakt, że w życiu nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli, że nie wszystko od nas zależy i że jest to naturalny stan rzeczy. Taka postawa to prawdziwa super moc, bo nie pozwala nam się załamywać i poddawać, ale wspiera w tym, żeby kolejny raz podejmować kroki w kierunku naszych pragnień i marzeń.

  • WSPIERA NASZĄ ZARADNOŚĆ I KREATYWNOŚĆ

Doświadczenia na różnych polach to na pewno wiedza i sporo różnorodnych umiejętności. Nawet jeśli w danym momencie nie korzystamy z nich, to niewidomo, kiedy nam się przydadzą. Dzięki nim wszystkim z pewnością mamy szersze horyzonty, które są niezbędne do tego, aby być kreatywnym, pomysłowym i zaradnym. Nie ograniczamy się bowiem do wąskiego zakresu przeżyć i umiejętności, ale korzystamy z całego wachlarza możliwości.

  • POWODUJE, ŻE ŻYCIE POSTRZEGAMY JAKO CIEKAWE I UROZMAICONE

Gdy ograniczymy się do rutynowych, znanych nam od lat i bezpiecznych działań, będziemy jak tramwaj, który jeździ od lat tą samą trasą ograniczoną torowiskiem. Gdy trwamy tak przez cały czas, nic dziwnego, że nasze życie może nam się wydawać nudne i jałowe… Ale gdy pozwolimy sobie na nowe doświadczenia, jakieś zmiany, odstępstwa od tych wytartych przez lata szyn i wrytych w pamięć tras, z pewnością odżyjemy, nabierzemy energii i apetytu na życie! A to przecież skarb cieszyć się własnym, jedynym życiem – choćby od czasu do czasu – ale jednak. 🙂

  • POSZERZA NASZE HORYZONTY I WSPIERA TOLERANCYJNOŚĆ

Jeśli wyjdziemy z pozamykanego na wiele spustów własnego umysłu – własnych przekonań i ograniczeń, przekonamy się, że można żyć na wiele różnych sposobów. Być może przejrzymy na oczy i docenimy siebie i to, co mamy. Być może zapragniemy czegoś innego, co da nam więcej szczęścia.  A być może zainspirujemy się postawami i doświadczeniami innych osób i dzięki temu wzbogacimy własne życie, uczucia i postrzeganie. Z pewnością staniemy się łagodniejsi i bardziej wyrozumiali dla siebie i innych, bo zdamy sobie sprawę, że ile nas na tym świecie, to tyle różnych historii, charakterów i stylów życia. A to przecież fascynujące!

  • NIWELUJE LĘKI

Siedzenie w okopach własnych przyzwyczajeń powoduje, że z czasem boimy się wyściubić nosa poza te wały, bo niedoświadczany i nieznany świat wydaje się straszny i niebezpieczny. Okazuje się, że więcej w tym strachów napędzanych niewiedzą i wyobraźnią niż faktów. Dlatego warto jest próbować i wściubiać nos w różne sprawy i tematy, żeby nie żyć pompowanymi lękiem wyobrażeniami, lecz prawdziwym życiem – zazwyczaj całkiem przyjemnym i wcale niestrasznym. 🙂

  • DAJE CENNĄ ODPOWIEDŹ NA TEMAT NASZEJ TOŻSAMOŚCI, TEGO – KIM JESTEŚMY

Bez próbowania i eksperymentowania nie odpowiemy sobie na pytania, co lubimy, a czego nie, jacy jesteśmy i jak byśmy się zachowali w danej sytuacji. To właśnie doświadczenia życia dają nam odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące naszej tożsamości, naszych granic, czyli mówiąc prosto, odpowiadają na najważniejsze pytanie na świecie: kim jestem? Bez tego trudno o spokój wewnętrzny i naturalny swobodny kontakt ze sobą – przecież wobec obcych zazwyczaj odczuwamy jakiś dystans… Nie bądźmy więc obcy i nieznani dla siebie!

—– ||—–

Celowo jako ilustrację tego tekstu wybrałam prowokacyjny kadr ze słynnego filmu o Pipi, żeby przekonać, że doświadczenia same w sobie nie są niczym złym – pod warunkiem, że podejmowane są z ciekawości poznania siebie, a nie dlatego, żeby komuś coś udowadniać i w ten sposób budować swoją wartość. Dlatego jeśli my (lub nasze dzieci) znamy swoją wartość i mamy wdrożone jakieś wartości, które uznajemy jako własne, to najpewniej nie zrobimy sobie żadnej krzywdy i nie przekroczymy granic w taki sposób, aby nie można było spokojnie zawrócić, jeśli uznamy, że dane doświadczenie nie jest dla nas korzystne.

Sama pamiętam, jak z koleżanką w wieku 14 lat wypaliłyśmy na spółkę wstrętnego mentolowego Zefira i jak bardzo dziwiłyśmy się, że ktoś może to robić z własnej woli. 🙂Podobnie było, gdy jako licealistka wybrałam się z przyjaciółką pod namiot na wakacje (do ogródka znajomych rodziców gdzieś na pojezierzach) i postanowiłyśmy sprawdzić w swoim towarzystwie, jak to jest się upić… Do dziś nie mogę patrzeć na Wermuth, bo on nas właśnie zamroczył :). Dodam, że dziś ani nie piję i nie palę, bo tamte próby wynikały z czystej ciekawości i niczego więcej. 🙂
Ale pamiętam też cudowne przeżycia – gdy pokonałam lęk wysokości i po kursie wspinaczkowym zdobywałam szczyty w Tatrach; jak pierwszy raz, w czasie studiów, pojechałam sama zagranicę na wakacje i do pracy, i poczułam, czym jest pełna samodzielność i odpowiedzialność; jak po raz pierwszy prowadziłam samochód; jak przemogłam własną nieśmiałość i moderowałam konferencję międzynarodową; jak odważyłam się pływać kajakiem; jak mimo strachu przed wężami trzymałam na własnych ramionach anakondę, a potem boa dusiciela; jak poleciałam awionetką, choć bardzo bałam się latać; jak znalazłam odwagę, żeby przyznać się do błędu przed studentami i zyskałam dzięki temu większy szacunek – także do samej siebie itd. …

Dlatego jeszcze raz zachęcam – doświadczajmy, sprawdzajmy, przekraczajmy własne ograniczenia, bo to wielka frajda i niepowtarzalna okazja, żeby poznać siebie, dowiedzieć się kim jesteśmy, jak reagujemy na różne sprawy, co lubimy, a czego nie. Dzięki temu mamy szansę na pokonanie własnych lęków i uprzedzeń oraz mamy niepowtarzalną szansę na weryfiację stereotypów. No i najważniejsze – możemy przeżyć nasze niepowtarzalne życie, idąc własną oryginalną drogą. 🙂