Chorobliwie zapatrzeni w siebie

  • Beata Kozłowska-Woda
  • 2018-09-23

Na początek zagadka:
„Wszystko, co nie jest uwielbieniem, uważa za odrzucenie. Jest niezdolny do przyznania się do własnych błędów. Często narzeka, że jest niezrozumiany i źle traktowany. Nigdy nie zapomina i nie wybacza, gdyż cudzymi wadami i błędami tak łatwo wytłumaczyć każde własne niepowodzenie, złe samopoczucie czy defekt charakteru”. *
Kto to taki? Oczywiście NARCYZ. 

SKĄD SIĘ BIERZE TAKIE CUDO?

Narcyzm nie jest zjawiskiem nowym, ale coraz bardziej powszechnym. W XX i XXI wieku bardzo przyczynił się do tego zachodnioeuropejski indywidualizm. Zapomnieliśmy o współpracy, wspólnych celach i wzajemnym wspieraniu się, a skupiliśmy na wyrażaniu siebie, dążeniu do realizacji własnych potrzeb, czasem zachcianek, nie licząc się często w tej pogodni z innymi.
Innym i według mnie kluczowym czynnikiem wpływającym na wzrost populacji narcyzów jest wychowanie. Źle pojęta miłość rodzicielska powoduje, że nie wychowujemy silnych, odpowiedzialnych i wrażliwych ludzi, ale kapryśne i często pozbawione wyższych uczuć księżniczki i książątka, które zapatrzone są w czubek swojego nosa, nie widząc nawet tego, czyja ręka ciągle ten niedojrzały, zasmarkany nosek wyciera.
Na liście winowajców jest jeszcze szaleństwo naszych, czyli media społecznościowe, a właściwie sposób ich użytkowania polegający na autoprezentacji przez 24 godziny na dobę.

JAK FUNKCJONUJE?

1. WARUNKI ZEWNĘTRZNE
Narcyz, żeby mógł „prawidłowo” funkcjonować, potrzebuje nieustannej uwagi ze strony innych. Im więcej widzów, tym lepiej. Dlatego narcyz tak naprawdę nie wchodzi z nikim w relacje, bo on nie potrzebuje wzajemności, ale jednostronnych hołdów i podziwu. Jest on bowiem przekonany o byciu pępkiem świata i to tak interesującym, a może nawet fascynującym, że pewnie ten świat w całej swej rozciągłości potrzebuje podziwiać każdy jego ruch, gest i łaskawie udzielone słowo. Stąd też jego głębokie przekonanie, że powinien być traktowany w sposób wyjątkowy – oczywiście wyjątkowo dobry. Dlatego ludzie w jego otoczeniu są w jego mniemaniu jedynie instrumentami, które mają służyć zaspokajaniu jego potrzeb, w tym tej głównej, czyli zapewnianiu stałej uwagi i podziwu. W zamian nie ma na co liczyć, bo narcyz nie widzi potrzeby odwzajemniania zainteresowania. Mało tego – zazwyczaj po prostu nie widzi ludzi – on się jedynie w nich przegląda i ewentualnie akceptuje obecność, co nie znaczy, że przy tym nie epatuje arogancją, wyniosłością, a nawet pogardą.

2. WARUNKI WEWNĘTRZNE
Narcyz, wbrew temu, co może nam się wydawać, nie jest silną osobowością. Wojciech Eichelberger słusznie zauważa, że „ narcyz nie jest zakochany w sobie, tylko w swoim wyidealizowanym wizerunku. (…) Wydaje mu się, że wizerunek jest jego prawdziwą tożsamością. Narcyz nie tylko siebie nie ceni, ale przede wszystkim nie zna. Wie, jaki chciałby być, ale jaki jest – nie ma pojęcia. W dzieciństwie nauczył się, jaką ma grać rolę, aby ważne osoby z jego otoczenia były z niego zadowolone. Jednocześnie przeczuwa najgorsze: „Jestem nikim, nic niewartym zerem, bo tym, jakim jestem naprawdę, nikt się nigdy nie zainteresował.”

NIEUNIKNIONE KŁOPOTY

Jak łatwo zauważyć, życie narcyza nie jest tak przyjemne i szczęśliwe, jak chce je tak rozpaczliwie prezentować. Ludzie o takich cechach osobowości bardzo są uwikłani wewnętrznie i niekiedy ( w chwilach przebłysku lub kryzysu życiowego) bardzo nieszczęśliwi.
To, z czym na pewno zmagają się na co dzień jest stres wynikający z nieumiejętności radzenia sobie z krytyką i odrzuceniem. Wydawałoby się, że te naturalne i nie tak rzadkie sytuacje związane z funkcjonowaniem w społeczeństwie nie powinny stanowić żadnego problemu u osób tak „pewnych siebie” i butnych, a okazuje się, że dla narcyzów stanowią problem na skale końca świata. Bo brak akceptacji i odmowa powodują u nich wytrącenie z równowagi, a czasem nawet silny kryzys psychiczny prowadzący do załamania. Narcyz nie ma bowiem dystansu do siebie ani umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami losu. Był przecież zazwyczaj wyręczany przez innych.
Utrudnieniem dla niego w takich sytuacjach jest też brak samodyscypliny, cierpliwości i wytrwałości w działaniu i oczekiwaniu na jego efekty. Narcyz jest przyzwyczajony do natychmiastowej gratyfikacji i spełnienia swoich potrzeb, dlatego trudno mu odnosić sukcesy wymagające długofalowych działań.

Kolejną niedogodnością, a może problemem nie do przeskoczenia jest nieumiejętność akceptacji podległości w relacjach i poszanowania zasad i autorytetów. Pewnie dlatego tak trudno narcyzowi pracować pod czyimś przewodnictwem. Ale nie tylko dlatego – problemem są też przecież same relacje i współpraca z innymi, do czego narcyz nie przywykł, bo innych zazwyczaj nie dostrzega i nie szanuje.

CO POCZĄĆ?

Oczywiście i w tak zagmatwanym przypadku jak osobowość narcystyczna jest rozwiązanie, które może przynieść trwałą ulgę. To praca z przekonaniami na poziomie tożsamości, praca z nawykami i relacjami oraz praca dotycząca systemu wartości. Jak widać, jest co robić, ale można wyswobodzić się z tej pętli wysadzanej diamentami.

W przypadku narcyzmu (zwłaszcza zaawansowanego, czyli u ludzi dorosłych) raczej nieskuteczne są próby zmiany takich ludzi przez przyjaciół czy rodziców, którzy trochę późno się zreflektowali. Trudność polega na tym, że narcyz każdą radę, uwagę – choćby wypowiedzianą najżyczliwszym tonem – przyjmie jak krytykę, na którą jest całkowicie zamknięty. Próby jego zmiany będą więc odbierane jako ataki i agresja lub jawna niewdzięczność i niesprawiedliwość. Jeśli nawet uda się nam przebić do świadomości narcyza, najpewniej pojawi się druga linia zasieków tym razem w postaci pretensji pod adresem rodziców, którzy nie przygotowali go odpowiednio do życia i funkcjonowania w społeczeństwie.
Dlatego z tego właśnie względu polecam w tym przypadku pracę terapeutyczną. Będzie ona skuteczna jednak tylko pod jednym koniecznym do spełnienia warunkiem: narcyz sam tego zechce. Bez tego nie ma szans na zmianę, a i usilne namowy pewnie nie odniosą oczekiwanego efektu.

Jeśli z kolei ktoś żyje w związku z narcyzem, powinien zdać sobie sprawę, jak funkcjonuje taka osobowość. Bez trwałej zmiany i pomocy terapeutycznej istnieją małe szanse na szczęśliwy i trwały związek. Narcyz zawsze wpędzi swojego partnera w zależność i najpewniej w poczucie winy, bo szantaż emocjonalny oraz gra w emocjonalne ciepło-zimno jest jego wypróbowaną metoda na toksyczne przywiązanie. Ale to materiał na całkiem inny tekst.

* Cytat na początku tekstu oraz inspiracja: Ewa Woydyłło „Ludzie, ludzie…”